
U Siebie Jestem PiH
On this page, discover the full lyrics of the song "U Siebie Jestem" by PiH. Lyrxo.com offers the most comprehensive and accurate lyrics, helping you connect with the music you love on a deeper level. Ideal for dedicated fans and anyone who appreciates quality music.

[Zwrotka 1]
Osiedle rozświetlone stadionową flarą
W mroku schodowej klatki rozpalam cygaro
Ciśnienie rozsadza, gotowy jak dynamit
Suche dłonie skurwysyńsko okablowane żyłami
Tu wiedzy nikt nie czerpie z memów, okupuje łzami
Honor jak złota parytet, na zawsze stały
Tu zanim pójdziesz do nieba, wrócisz do Boga
Zostajesz na lodzie, w dodatku bez loda
Romans z ulicą, miłość toksyczna jak rtęć
Jesteś jednym z trybów tu, więc się kurwa kręć
W twoim portfelu elo, nareszcie przełom
Zgaduje nielegal, żadna umowa o dzieło
Martwica duszy, ludzie z tym brakiem żyją
W młynku do kawy mielą fetę z kreatyną
Tu przegrywają ci, którzy własny towar walą
Tu jestem gentlemanem, chociaż ty nie jesteś damą
[Zwrotka 2]
Tylko długi z odsetkami, nie masz innych planów
Patrzysz w swoje oczy w sklepie z 40 ekranów
Na zdjęciach bez uśmiechu, niemy… Pomoc wołasz
Jak wyrwać swoim rzęchem ze ściany bankomat
Tu wszystko o sąsiadach, romansach, rozwodach
Twarze mówią więcej, niż billboardy przy drogach
Zamurowane żywcem tu wszystko w bezruchu
Moje podwórko ma na koncie kilka trupów
Tu pusta lodówka bez prądu i kac na pysku
Komplet brudnych kieliszków, jakby z odzysku
Tu ludzie nawijkę mają, nieprostacką - prostą
I wierzą w Boga, nie wierzą bożkom
Świętszych od papieża spotkasz, mordo to jest normą
Ich aureole w błocie, przejedli się hostią
Skorumpowany glina, czy służbista glina
Tu kto jest większą kurwą odwieczna rozkmina
Osiedle rozświetlone stadionową flarą
W mroku schodowej klatki rozpalam cygaro
Ciśnienie rozsadza, gotowy jak dynamit
Suche dłonie skurwysyńsko okablowane żyłami
Tu wiedzy nikt nie czerpie z memów, okupuje łzami
Honor jak złota parytet, na zawsze stały
Tu zanim pójdziesz do nieba, wrócisz do Boga
Zostajesz na lodzie, w dodatku bez loda
Romans z ulicą, miłość toksyczna jak rtęć
Jesteś jednym z trybów tu, więc się kurwa kręć
W twoim portfelu elo, nareszcie przełom
Zgaduje nielegal, żadna umowa o dzieło
Martwica duszy, ludzie z tym brakiem żyją
W młynku do kawy mielą fetę z kreatyną
Tu przegrywają ci, którzy własny towar walą
Tu jestem gentlemanem, chociaż ty nie jesteś damą
[Zwrotka 2]
Tylko długi z odsetkami, nie masz innych planów
Patrzysz w swoje oczy w sklepie z 40 ekranów
Na zdjęciach bez uśmiechu, niemy… Pomoc wołasz
Jak wyrwać swoim rzęchem ze ściany bankomat
Tu wszystko o sąsiadach, romansach, rozwodach
Twarze mówią więcej, niż billboardy przy drogach
Zamurowane żywcem tu wszystko w bezruchu
Moje podwórko ma na koncie kilka trupów
Tu pusta lodówka bez prądu i kac na pysku
Komplet brudnych kieliszków, jakby z odzysku
Tu ludzie nawijkę mają, nieprostacką - prostą
I wierzą w Boga, nie wierzą bożkom
Świętszych od papieża spotkasz, mordo to jest normą
Ich aureole w błocie, przejedli się hostią
Skorumpowany glina, czy służbista glina
Tu kto jest większą kurwą odwieczna rozkmina
Comments (0)
The minimum comment length is 50 characters.