Jeżeli mam się tutaj życiu kłaniać powiedz po co
Zawsze walczyłem o to, by mieć spokój i ochoczo
Robiłem coś by iść do przodu, nie stałem jak posąg
Wyprzedziłem całą resztę, nie mój interes gdzie kroczą
Bo interesuje mnie los tylko moich ludzi
Nie mają dla mnie żadnej formy Ci co drudzy
Niejeden wróg już próbował mi tu brudzić
Karma zawsze wraca, nie wymagam by mnie lubić
Czuję się tu wolny, gdy na trasie jadę dwieście
Ona trzyma mnie za rękę, mocno ściska mówiąc „wreszcie”
Mamy tylko siebie ze spokoju wykrzyczę szczęście
Przemierzam tu co dzień szare miasto, wiem, że to jest moje miejsce
Ale... kiedyś będę daleko stąd
W odnajdowaniu harmonii nie przeszkodzi mi żaden telefon (nie, nie)
Kiedyś będę daleko stąd, jeżeli wrócę, postawisz tu dom, wiem, że odnalazłem ją
Pragnę spokoju, pragnę spokoju, pragnę harmonii
Pragnę spokoju, pragnę spokoju, pragnę harmonii
Pragnę spokoju, pragnę spokoju, pragnę harmonii
Pragnę spokoju, pragnę spokoju, pragnę harmonii
Bansuje wciąż pomiędzy złym, a niezłym
A wolałbym po bokach górki pieniędzy
Driftem zakręty, nie na pokaz
Autentyk, poka, który tu jest święty
Słono za błędy płacę, chociaż liczyłem, że mi się upiecze
Konsekwencje wziąłem na klatę, jak jebnęły we mnie z impetem
[Wizję?] tylko spokoju, ludzi swojego pokroju
Nie chcę już psuć se humoru, a patrzę na ziomów, każdy w bojowym nastroju, gotowy do boju
Ciężko o sojusz, w miejscu, gdzie wszyscy są skłonni do boru
Długo czekałem, myślę, że to już czas dokonać wyboru
Oddalam się od spraw, które mnie męczą
W spokoju obserwuje je z boku
Gdy wszyscy wokół podkręcają tempo
Pierdole to, trzymam się na uboczu
Oddalam się od spraw, które mnie męczą
Spokojnie obserwuje je z boku
Gdy wszyscy wokół podkręcają tempo
Pierdole to, trzymam się na uboczu
Zawsze walczyłem o to, by mieć spokój i ochoczo
Robiłem coś by iść do przodu, nie stałem jak posąg
Wyprzedziłem całą resztę, nie mój interes gdzie kroczą
Bo interesuje mnie los tylko moich ludzi
Nie mają dla mnie żadnej formy Ci co drudzy
Niejeden wróg już próbował mi tu brudzić
Karma zawsze wraca, nie wymagam by mnie lubić
Czuję się tu wolny, gdy na trasie jadę dwieście
Ona trzyma mnie za rękę, mocno ściska mówiąc „wreszcie”
Mamy tylko siebie ze spokoju wykrzyczę szczęście
Przemierzam tu co dzień szare miasto, wiem, że to jest moje miejsce
Ale... kiedyś będę daleko stąd
W odnajdowaniu harmonii nie przeszkodzi mi żaden telefon (nie, nie)
Kiedyś będę daleko stąd, jeżeli wrócę, postawisz tu dom, wiem, że odnalazłem ją
Pragnę spokoju, pragnę spokoju, pragnę harmonii
Pragnę spokoju, pragnę spokoju, pragnę harmonii
Pragnę spokoju, pragnę spokoju, pragnę harmonii
Pragnę spokoju, pragnę spokoju, pragnę harmonii
Bansuje wciąż pomiędzy złym, a niezłym
A wolałbym po bokach górki pieniędzy
Driftem zakręty, nie na pokaz
Autentyk, poka, który tu jest święty
Słono za błędy płacę, chociaż liczyłem, że mi się upiecze
Konsekwencje wziąłem na klatę, jak jebnęły we mnie z impetem
[Wizję?] tylko spokoju, ludzi swojego pokroju
Nie chcę już psuć se humoru, a patrzę na ziomów, każdy w bojowym nastroju, gotowy do boju
Ciężko o sojusz, w miejscu, gdzie wszyscy są skłonni do boru
Długo czekałem, myślę, że to już czas dokonać wyboru
Oddalam się od spraw, które mnie męczą
W spokoju obserwuje je z boku
Gdy wszyscy wokół podkręcają tempo
Pierdole to, trzymam się na uboczu
Oddalam się od spraw, które mnie męczą
Spokojnie obserwuje je z boku
Gdy wszyscy wokół podkręcają tempo
Pierdole to, trzymam się na uboczu
Comments (0)
The minimum comment length is 50 characters.