[Zwrotka 1]
Puszki, kartony, butelki, my kartonik na język
Księżyc prawie w pełni, dzisiaj nic tu nie jest w czerni
Idziemy na polanę się położyć, spalić dżoja
I tak wkręca sie na banię, to dopiero pierwszy pojazd
Myśli jak gonitwy, dusza odprawia modlitwy
Rozmazany obraz się przejawia, ludzie znikli
Duchy nas witają i bez kitu to jest straszne
Lekki bad trip, wtedy chciałem nie brać tego na poważnie
Zamieniam się w kangura, skaczę po leśnej polanie
Jeden ziomek został duchem, drugi zamienił się w skałę
W sumie już nie myślę, posługuję się instynktem
Jestem jak zwierzaki, moje serce jakby cichnie
Nie bylibyśmy sobą, gdyby ktoś nie wpadł na pomysł
By odpalić samochód, zabrać także trochę floty
Wiem, to nie jest mądre - nigdy nie byłem normalny
Jeden kumpel był, teraz niestety jest martwy
[Refren]
(Weeeź) Nie będziemy się tu zmieniać
Choćby przyszła pora poodwiedzać se więzienia
Kartonik na język, myśli w zagubionej pętli
Zagubione auto, kangur skacze na powierzchni
(Weeeź) Kangur skacze na powierzchni
Jeden ziomek skała, drugi duchem jest w tej pętli
Samochod rozjebany, a jak miał niby przeżyć?
Skoro kangur go prowadził, jakaś skała, duch, ty wierzysz?
Puszki, kartony, butelki, my kartonik na język
Księżyc prawie w pełni, dzisiaj nic tu nie jest w czerni
Idziemy na polanę się położyć, spalić dżoja
I tak wkręca sie na banię, to dopiero pierwszy pojazd
Myśli jak gonitwy, dusza odprawia modlitwy
Rozmazany obraz się przejawia, ludzie znikli
Duchy nas witają i bez kitu to jest straszne
Lekki bad trip, wtedy chciałem nie brać tego na poważnie
Zamieniam się w kangura, skaczę po leśnej polanie
Jeden ziomek został duchem, drugi zamienił się w skałę
W sumie już nie myślę, posługuję się instynktem
Jestem jak zwierzaki, moje serce jakby cichnie
Nie bylibyśmy sobą, gdyby ktoś nie wpadł na pomysł
By odpalić samochód, zabrać także trochę floty
Wiem, to nie jest mądre - nigdy nie byłem normalny
Jeden kumpel był, teraz niestety jest martwy
[Refren]
(Weeeź) Nie będziemy się tu zmieniać
Choćby przyszła pora poodwiedzać se więzienia
Kartonik na język, myśli w zagubionej pętli
Zagubione auto, kangur skacze na powierzchni
(Weeeź) Kangur skacze na powierzchni
Jeden ziomek skała, drugi duchem jest w tej pętli
Samochod rozjebany, a jak miał niby przeżyć?
Skoro kangur go prowadził, jakaś skała, duch, ty wierzysz?
Comments (0)
The minimum comment length is 50 characters.