
Canis Lupus JNR
On this page, discover the full lyrics of the song "Canis Lupus" by JNR. Lyrxo.com offers the most comprehensive and accurate lyrics, helping you connect with the music you love on a deeper level. Ideal for dedicated fans and anyone who appreciates quality music.

[Intro]
Decyzja o byciu wilkiem wiele zmienia w życiu. Wchodząc do ich świata trzeba zapomnieć o wszystkim do czego się przywykło
[Refren]
Swoje robię dziś, nie wykonam za nich żadnych ruchów
Przyjdą dni, jeszcze ich wyjebiemy z butów
Ostrzę kły i wpadam by nimi ranić z loopów
Tak działa ta wataha, suko mów mi Canis Lupus
Canis Lupus, Canis Lupus
Tak działa ta wataha, suko mów mi Canis Lupus
Ostrzę kły i wpadam by nimi ranić z loopów
Tak działa ta wataha, suko mów mi Canis Lupus
[Zwrotka 1]
Pamiętam skąd mam chów, choć wielu milczy jak kretyn
Zgarnięty stamtąd głód przekułem w wilczy apetyt
Wykarmię moje stado jak przystało na alfę
Jak stawiali na mnie krzyżyk - dziś go kładą na kanwę
Wiele razy czułem nóż na gardle, ze dwa realnie i to nie jest fajne
Nigdy wam już nie zaufam, także sam sobie robię za wydawcę
Gdy wmawiali będzie dobrze za chwilę, a ja pętla na szyi, liczę drobne na bilet
Byłem pewny, że zginę, mówią co nie zabije, nie działa na wódę, zmień melatoninę
Tyle lat idę tam, to nie chwilka drogi łajzo
A tu czas jest jak kat, choć wilka nogi karmią
Tu nie ma nic za darmo, wiem o tym dawno
Choć spojrzeć na to z góry wszystko to pyły, syf, marność
Patrzą gdzie korona, żaden z nich nie patrzył w śmietnik
Mówią o tym w wielu stronach, że tak gra wygląda, wierz mi
Obracam szklankę w dłoniach, czekam aż przestaną mierzić
I przechylam, jakbym konał, oddać ból, ten syf to painstream
Decyzja o byciu wilkiem wiele zmienia w życiu. Wchodząc do ich świata trzeba zapomnieć o wszystkim do czego się przywykło
[Refren]
Swoje robię dziś, nie wykonam za nich żadnych ruchów
Przyjdą dni, jeszcze ich wyjebiemy z butów
Ostrzę kły i wpadam by nimi ranić z loopów
Tak działa ta wataha, suko mów mi Canis Lupus
Canis Lupus, Canis Lupus
Tak działa ta wataha, suko mów mi Canis Lupus
Ostrzę kły i wpadam by nimi ranić z loopów
Tak działa ta wataha, suko mów mi Canis Lupus
[Zwrotka 1]
Pamiętam skąd mam chów, choć wielu milczy jak kretyn
Zgarnięty stamtąd głód przekułem w wilczy apetyt
Wykarmię moje stado jak przystało na alfę
Jak stawiali na mnie krzyżyk - dziś go kładą na kanwę
Wiele razy czułem nóż na gardle, ze dwa realnie i to nie jest fajne
Nigdy wam już nie zaufam, także sam sobie robię za wydawcę
Gdy wmawiali będzie dobrze za chwilę, a ja pętla na szyi, liczę drobne na bilet
Byłem pewny, że zginę, mówią co nie zabije, nie działa na wódę, zmień melatoninę
Tyle lat idę tam, to nie chwilka drogi łajzo
A tu czas jest jak kat, choć wilka nogi karmią
Tu nie ma nic za darmo, wiem o tym dawno
Choć spojrzeć na to z góry wszystko to pyły, syf, marność
Patrzą gdzie korona, żaden z nich nie patrzył w śmietnik
Mówią o tym w wielu stronach, że tak gra wygląda, wierz mi
Obracam szklankę w dłoniach, czekam aż przestaną mierzić
I przechylam, jakbym konał, oddać ból, ten syf to painstream
Comments (0)
The minimum comment length is 50 characters.